|
Wszelkie zdjęcia są własnością Adama Glinianego, na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa - użycie niekomercyjne |
Blog > Komentarze do wpisu
Budujemy nowy dom.A raczej hotel. No dobra, hotelik. Za to trzy gwiazdki (podobno) ma mieć. Przyduszony potrzebą i chęcią zarobienia gotówki w ilości znacznej, nie przeczę - uwzględniłem także pewne zobowiązania towarzyskie, bon bo niektórym tak jakoś trudno odmówić i nie wypada - wziąłem sobie zlecenie położenia tamże instalacji teletechnicznej (dla niezorientowanych: internet, tv, telefon, monitoring w postaci zestawu kamer, itp.). Czyli od cholery kabli.
Smutna rzeczywistość: "wiesz, nie ma ludzi, musisz sobie sam nawiercić". W praktyce oznacza to, że mam poważny kłopot z wyrobieniem się na termin. Mogę wziąć sobie kogoś do pomocy ale wtedy przestanie mi się to opłacać. Tak raczej. Bo z półtora tygodnia zrobi się miesiąc, jak nic, a kasa nie wzrośnie. No nie jestem w sytuacji do negocjacji, kurwa mać. Dzień pracy trwa 12-18h. Wiercenie w żelbecie pokrytym lodem też najfajniejsze nie jest.
Niespodziewanym bonusem do całości jest ekipa budowlańców (no farta mam, ostatnio jak wspominałem o takiej jednej to też in plus). Banda Kaszubów spod Trójmiasta, z którymi szybko znalazłem wspólny język (oczywiśnie, Kaszubski). Zawsze rozumiałem, z racji konotacji rodzinnych, z mówieniem gorzej - teraz mogę doszlifować. No i równe chłopy są. A w poniedziałek chyba będę nocował na obiekcie, bo we wtorek muszę oddać jedno piętro i skończyć monitoring, choćbym się posrał na niebiesko, to muszę. A moja własna ekipa (która składa się z kumpli z zupełnie innej beczki, znanych mi po większości od lat) też jest wesoła. Tylko jakoś tak dziwnie być najstarszym w gronie. sobota, 14 lutego 2009, adam_gliniany
TrackBack
|